Karola and her travels • 30.06.2018

Dusza każdego z nas kryje w sobie pragnienia. Greckie marzenie – Ateny śladami bogów. Akropol.

Dusza każdego z nas kryje w sobie pragnienia.

Niektóre są oczywiste, ponieważ wszyscy potrzebujemy miłości, wsparcia, bezpieczeństwa. Mieć przy sobie ukochaną osobę, z którą razem przejdziemy przez życie, założymy rodzinę i stworzymy własną strefę komfortu zwaną domem. Są też takie, o których istnieniu zapominamy pogrążeni prozą życia, jej rutyną i natłokiem obowiązków. Inne są przez nas odrzucane, bo brak wiary w siebie i we własne możliwości przekreśla pozytywne myśli. Niektóre są tak silnie w nas zakorzenione, że oczami wyobraźni widzimy na nie gotową receptę, a myśli wciąż nakłaniają do jej realizacji.

Przeważnie moje marzenia przypominają mi o sobie nocą, bo wtedy umysł jest wolny od zajęć, a myśli są w stanie przebić się przez chaos dnia codziennego. Marzenie z czasów dzieciństwa powtarzało mi, że Aten nie może zabraknąć na mojej turystycznej drodze.

Choć na pewno dla wielu Akropol i Świątynia Zeusa są tylko zbiorowiskiem ruin, to dla mnie i mojej wrażliwej duszy, ich widok był jak cudowne spotkanie z historią Grecji, jak dotyk starożytności.

Akropol

Największy symbol greckiego starożytnego świata. Położone w sercu starożytnych Aten. Wapienne wzgórze majestatycznie górujące do dziś nad Atenami. Widoczne niemal z każdego zakątku miasta. Z jego szczytu rozciąga się panorama całego miasta, a nocą najsłynniejszy świątynie stolicy Grecji są pięknie podświetlone. Absolutnie zasłużył na mój zachwyt. Miejsce, które obrazuje i uzmysławia potęgę antycznej Hellady, wielki szacunek ówczesnych mieszkańców dla swoich bogów. Spacer pośród dwa i pół tysięcznej greckiej historii naszego kontynentu, coś pięknego!

Propyleje

Idąc z tłumem po marmurowych schodach, moje podekscytowanie rosło z minuty na minutę, wiedziałam, że każdy stopień przybliża mnie do osiągnięcia wymarzonego celu. Kiedy dotarła przed monumentalne wejście na ateński Akropol zwane Propylejami, ogromne kolumny w stylu doryckim wznosiły się wysoko ku górze, za nimi stało  moje podróżnicze marzenie. Wzięłam kilka głębokich wdechów, przekroczyłam bramy wiodące na święte wzgórze i ruszyłam na dalsze doświadczanie sztuki starożytnej.

Partenon

Przekraczając mury obronne Akropolu chroniące niegdyś skarby architektury greckiej, stanęłam na szczycie Akropolu, naprzeciw budowli kultu religijnego starożytnych obywateli Aten, a wśród nich moje marzenie – majestatyczny Partenon.

Nie da się ukryć, iż pierwsze wrażenie trochę zepsuły żurawie budowlane, rusztowania i grupy turystów. Partenonu nie da się zwiedzić w samotności. Nie było jeszcze dziewiątej, a już zapanował tu mały chaos, maszerowały grupy zorganizowanych wycieczek, a dookoła dochodziły mnie głosy zachwytu w najróżniejszych językach. Jednak to nie miało wtedy znaczenia. Zaakceptowałam tutejszą atmosferę i obecności tłumów podróżnych z całego świata i poddałam się antycznej magii.

Nad wizualnym pięknem Partenonu pracował sam Fidiasz, rzeźbiarz dowiódł swojego kunsztu i wielkiego talentu. Niesamowitość budowli robi ogromne wrażenie. Kiedy czytałam na lekcjach historii o ludziach żyjących w czasach antyku nie mogłam uwierzyć, że potrafili stworzyć takie dzieła, które przetrwały do dnia dzisiejszego. Czy to nie wspaniałe?

Erechtejon

Największe odkrycie podczas ateńskiej przygody. Piękna świątynia poświęcona Posejdonowi i Atenie. Uwagę najbardziej przykuwa dach wsparty nie na kolumnach, lecz na posągach młodych dziewcząt.

Legenda związana z Erechtejonem

Krąży legenda o powstaniu Erechtejonu i powstaniu obecnej nazwy miasta. W czasach starożytnych Posejdon i Atena toczyli spór o miano opiekuna polis. Problem mieli rozstrzygnąć mieszkańcy, którzy mieli zadecydować czyj dar był cenniejszy. Posejdon uderzył swoim trójzębem w skałę, z której wytrysnęło słone źródło. Atena podarowała oliwkę, którą mieszkańcy uznali za cenniejszy dar. Tam gdzie stoczył się spór, postawiono świątynię, ku uczczeniu tamtego wydarzenia.

Karłowate drzewko oliwne rosnące w obrębie świątyni zasadził w 1917 r. pewien amerykański archeolog.

Poczuć się obywatelką starożytnych Aten

W tamtej chwili czułam jak do mojego serca wlewa się radość przeplatana z wdzięcznością. Po raz kolejny doświadczyłam czegoś mi wcześniej nieznanego. Kolejny niezwykły skrawek świata w zasięgu mojego wzroku. Cieszę się, że oswoiłam swój strach wobec własnych marzeń i pozwoliłam im pojawić się w moim życiu, dzięki tej odwadze przedpołudnie spędziłam wśród antycznych ruin.

Akropol pozostanie już na zawsze dla mnie miejscem, które przeniosło nas w świat antycznej magii. Wyobraźnia sprawiła, że przez chwilę udało mi się poczuć częścią historii ludzi zamieszkujących greckie polis, być obywatelką starożytnych Aten.