Karola and her travels • 26.05.2018

Duomo di Milano – symbol mojej podróżniczej odwagi

W zeszłym roku w czasie trwania lutego, siedząc w ciepłym domu, kiedy na okno spadały mieniące się drobiny śniegu przeglądałam stronę główną swojego instagrama i miałam wrażenie, że życie ucieka mi sprzed nosa i nie potrafię z niego korzystać tak jak zawsze sobie marzyłam. Weszłam w dorosły wiek, mając wiele możliwości, a wciąż pozwalałam, aby strach miał nade mną władzę. Chciałam stać się posiadaczką pięknych chwil, które pozostaną ze mną na zawsze.Znudzona i zmęczona obowiązkami, wędrowałam utartymi ścieżkami, trzymałam się od lat tych samych zasad i nie dostrzegałam, że wokół mnie coś się dzieje lub może się stać. Przełomowym momentem ostatniego roku była krótka rozmowa z koleżanką z lat szkolnych podczas wyklejania rzęs objętościowych. Dla Magdy podróże nigdy nie były trudnym tematem, ani tym bardziej ich organizacja. Kilka cennych rad i kilka słów motywacji wystarczyły do pobudzenia uśpionej we mnie odwagi i wiary w siebie. Decyzja zapadła, bilety na lot zostały wykupione. Poświęciłam kilka wieczorów, aby przygotować się do swojej pierwszej podróży. W głowie kłębiły się myśli, czy na pewno dam radę. W końcu to było dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Podróż to rozwój – pomyślałam i dokończyłam pakowanie walizek.Odwiedziłam najciekawsze miejsca Mediolanu, ale tylko widok Katedry Duomo di Milano zachwyca mnie do dnia dzisiejszego. Życie składa się z najróżniejszych momentów, one kształtują nasze cechy. Pierwszej samodzielnej wyprawie zawdzięczam podróżniczą odwagę. Zaufałam sobie, zaczęłam wierzyć, że przyszłość może przynieść jeszcze wiele takich pięknych podróży, a ja stanę się bogatą kolekcjonerką fantastycznych panoram. Potraktowałam ten wyjazd jak początek pięknej powieści , której autorką jestem ja.

Krótkie streszczenie historii dnia, kiedy podjęłam decyzję o sięganiu po marzenia. 

Uwielbiam wracać wspomnieniami do dnia, kiedy po raz pierwszym moim oczom ukazały się mury najpiękniejszego kościoła jakikolwiek widziałam. Z niezliczoną ilością detali, pełnego sakralnego piękna. 

Odwiedziłam Mediolan po raz drugi, był pierwszym przystankiem w naszym włoskim tygodniu. Na mojej twarzy rysował się uśmiech i spokój, przez głowę przelatywały wspomnienia sprzed roku . To, co się działo ze mną i wokół mnie, to jeden z tych krótkich urywków szczęścia. Wtedy zrozumiałam, że dobre wspomnienia są nierozerwalnie związane z miejscami, w których przeżywamy chwile szczęścia. Ponad rok temu poczułam tutaj, jak raz na zawsze obudziła się we mnie ta dawno stłumiona podróżnicza natura i stała się częścią mojej duszy, a mediolańska katedra stała się symbolem mojej podróżniczej odwagi. Wiecie co w tej jednodniowej wizycie było najlepsze ? Że jeszcze raz od nowa mogłam zakochać się w Mediolanie.

Ps. Na kod : karolinabergolc otrzymacie 15% zniżki na całe zakupy na www.danielwellington.com 🙂

  • Bardzo lubię podróżować i chyba czas najwyższy wybrać się gdzieś kompletnie samej! Przepiękne zdjęcia! Mediolan jest zdecydowanie na mojej podróżniczej liście 🙂

  • Przepiękne fotki! <3
    Podróże są cudowne, chciałabym w przyszłości choć troszkę pozwiedzać świata.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!

  • Masz rację! Warto spełniać marzenia. Niestety rutyna dopada każdego, najważniejsze jest to by się temu nie poddać. Życie jest jedno i trzeba z niego korzystać. Mediolan jest na mojej podróżniczej liście. Na pewno go odwiedzę!