Karola and her lifestyle • 5.05.2019

Moja druga rocznica samodzielnego podróżowania. Stylizacja z sukienką Orsay na tle Arco della Pace w Mediolanie.

W życiu każdego człowieka są wydarzenia, które grubą czcionką wpisały się w jego serce i wspomnienia. Wtedy dzieje się magia, zaczyna nowy rozdział, te wydarzenia wyciskają łzy szczęścia i przypominają o sile, która jest w każdym z nas. 

Inspiracją do tworzenia dzisiejszego wpisu była moja druga rocznica samodzielnego podróżowania. Dokładnie dwa lata temu otworzyły się drzwi do mojej podróżniczej “Narnii”. Przed wylotem raz jeszcze wracałam wspomnieniami do mojej pierwszej samodzielnej podróży, kiedy wchodziłam w nieznane, włoskie, kręte uliczki i docierałam do strukturalnych perełek Mediolanu. Nigdy nie zapomnę tych wszystkich emocji towarzyszących mi na widok Katedry Duomo, która wtedy stała się symbolem mojej podróżniczej odwagi. Wpatrzona w szybę samolotu słuchałam własnych myśli przelatujących między chmurami, wiedziałam, że za chwilę na nowo będę zakochiwać się w mediolańskiej architekturze.

 

Mediolan tak bardzo wpisał się w moją duszę. Mam ogromny sentyment do skrawka Włoch, do którego podróż zmieniła tak wiele… zmieniła mnie w łowcę podróżniczych marzeń.

 

Mój cykl wpisów z Mediolanu rozpocznie sesja pod Arco della Pace.
Arco della Pace (łuk pokoju)

To łuk triumfalny znajdujący się niedaleko Castello Sforzesco (Zamek Sforzów), na którego ściany zdobią sceny przedstawiające kilka ważnych wydarzeń z historii Mediolanu. Na moich poprzednich wyjazdach do Mediolanu zawsze podziwiałam łuk jedynie z daleka, tym razem chciałam poświęcić temu miejscu całe południe i zrobić piękne zdjęcia dla marki Orsay.

Sukienka w kwiaty marki Orsay 

Sukienka trochę wpisuje się w klimat boho, jednak w zestawieniu z kaszkietem i czarną kurtką tworzy naprawdę elegancką stylizację z nutą francuskiego szyku. Kwiaty to ponadczasowy deseń, który pasuje każdej kobiecie niezależnie od sylwetki, wieku czy rozmiaru. Ten wzór świetnie się sprawdza nie tylko latem, lecz o każdej porze roku. Kiedy wybrałam się z Izą na pierwszą sesję w Mediolanie zbliżał się chłodny wieczór i zachód słońca, dlatego postawiłam na skórzaną kurtkę, kaszkiet, czarne rajstopy.

Pozostałe dodatki w mojej stylizacji to torebka od Stradivarius, zegarek Daniel Wellington i botki Renee:

Następny wpis będzie zawierał kadry z Katedrą Duomo w tle, której pięknem i potęgą nigdy nie przestanę się zachwycać.

A czy Wy byliście kiedyś w Mediolanie? Czy coś szczególnie Was w włoskiej stolicy mody zachwyciło ? Podzielnie się tym ze mną w komentarzu, tymczasem życzę pięknej niedzieli 🙂

Tagi: