Karola and her travels • 14.07.2018

Preikestolen – marzenie zawieszone 600 metrów nad ziemią

Spragniona dotyku marzeń ruszyłam w kolejną podróż. Podjęłam nowe wyzwanie – trekking na ponad 600 metrowy klif i nocowanie w okolicy jego skalnej powierzchni pod gołym niebem. Marzenie dojrzewało miesiącami i rozlało się ciepłem po mojej duszy i sercu. Uwielbiam ten stan, kiedy doświadczam czegoś wcześniej mi nieznanego. Zaufałam swojemu losowi, podjęłam ostateczną decyzję. Odwołałam rezerwację hostelu i wykupiłam duży bagaż rejestrowany na namiot i śpiwory.

Rozstawiłyśmy namiot na nietkniętych cywilizacją terenach, okryłam się śpiworem i ciepłymi myślami. Obudziłam się, kiedy wskazówki zegara były bliskie godziny czwartej. Rozejrzałam się dookoła. Niebo jakby oddychało spokojniej. Rześkie, pachnące natura powietrze. Smak zaparzonej pokrzywy pitej z termosu. Górski, letni wiatr. Cudowny oddech ciszy. Cały szereg czynników składał się na niezwykłość tego poranka. Moja dusza tonęła w zachwycie.

Kierowałam się w stronę klifu. Wiatr delikatnie targał moje włosy i zasłaniał nimi oczy. Mimo to szlam dalej. Pełna ekscytacji w sercu. Niebo przybrało piękną paletę zimnych i ciepłych barw.

Kiedy doszłam na miejsce, słońce nieśmiało wyłaniało się zza gór. Stałam zakochana w widoku wschodzącego słońca. Delikatne światło zaczynało przeganiać cienie, promienie muskać ciepłem chłodne policzki. Dookoła rozpościerała się magia bajecznej natury. Serce pęczniało z radości, zalała mnie fala wzruszenia, w głowie zapisywałam kadry wschodzącego słońca. Pragnienie ukryte w zakamarkach duszy stało się piękną rzeczywistością.

Chciałam podejść do krawędzi klifu i spojrzeć w przepaść, jednak strach był silniejszy. Ten widok zapierał dech, budził trochę strachu i podziwu wobec potęgi natury.

Moja wyobraźnia zawsze szkicowała Norwegię jako majestatyczną krainę fiordów, wodospadów i niekończącego się morza zieleni. Niezwykłość scenerii, która roztaczała się przed moimi oczami uświadomiła mi, iż nie myliła się, co do jej konturów.Pogrążyłam się w rozmyślaniami o tym, jak wiele udało mi się osiągnąć w mojej sferze marzeń. Podróżnicze szczęście powoduje, że moja dusza staje się piękna. Buduję swój świat ze skrawków cichych marzeń. Zwalniam, wyciszam się i kolekcjonuje emocje. Nie potrafię zrezygnować z tej przestrzeni i wyrzucić z serca tych wszystkich pragnień, dlatego że w sposób piękny dają mi niesamowite pokłady motywacji i siły.

„Życie daje każdemu tyle, ile sam ma odwagę sobie wziąć, a ja nie zamierzam zrezygnować z niczego, co mi się należy.” Jacek Pałkiewicz 

Podróż naznaczona wspomnieniami norweskich fiordów wpisała piękną treścią do księgi mojego życia. Cieszę się, że znalazłam w sobie odwagę do realizacji nowego wyzwania.