Karola and her travels • 2.11.2017

Relacja z Pragi plus przydatne informacje

Minął niespełna miesiąc po sycylijskiej przygodzie, a my zdążyliśmy obrać nowy kurs na zagraniczne tereny. Wybraliśmy się w październikową podróż do owianej dobrą sławą stolicy Czech, bo właśnie tam postanowiliśmy świętować zbliżającą się siódmą rocznicę naszego związku. Przy słynnym czeskim piwie, nowych smakach i dawnej architekturze. Czy jest piękniejszy sposób do świętowania niż udział we wspólnej pasji ? Podróże wlewają do scenariusza naszego życia tyle magii, z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że podczas ich trwania przeżyliśmy jedne z najpiękniejszych chwil naszego życia, a namacalnym dowodem wcześniej napisanych słów jest pierścionek na moim serdecznym palcu, który otrzymałam na ponad trzystu-metrowym klifie górującym nad Zatoką Wraku podczas zachodzącego słońca.

Wiele pochwał słyszałam o czeskiej stolicy, ale jeśli mam być szczera dla mnie były zdecydowanie przesadzone. Wizualny odbiór nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia, o którym pisało tyle śledzonych przeze mnie blogerów. I nie sądzę, iż winne jest tu moje zamiłowanie do uroków Matki Natury. Zachwyca mnie równie mocno dzieło ludzkich rąk, cuda architektoniczne zrodzone z projektów geniuszu największych mistrzów. Kolorowe budownictwo Barcelony, czy różnorodność epok Sztokholmu.

Sądząc po liczbie turystów przechadzających się z jednego końca Mostu Karola na drugi, czy widząc zgromadzenie podziwiające na starówce zegar astronomiczny, Praga nie wiele straciła, nie znajdując uznania w moich oczach. Wśród tłumów nie można było nie słyszeć zachwytów we wszystkich możliwych językach świata, a jej popularność jest imponująca.

Nie powiem, jednak iż po powrocie do Polski nie żywiłam w sercu uczucia zadowolenia z czeskiej przygody, na wspomnienie tamtego weekendu na moje twarzy maluje się wielki uśmiech.

“Ducha Pragi” odnalazłam dopiero, gdy zeszłam z najbardziej utartych szlaków i najpopularniejszych tras, wtedy dostrzegłam prawdziwie godne mojego zachwytu miejsca. No i przede wszystkim unikatowy klimat czeskich knajp. Chryste! Nie sądziłam, że jakakolwiek kuchnia jest w stanie przebić włoską!

Dojazd do Pragi
Samolot

To najszybsza i najwygodniejsza opcja transportu, jednak zdecydowanie najdroższa. Ceny wahały się w granicach od 200 do nawet 700 zł od osoby! Bezpośrednie połączenie oferuje firma PLL LOT oraz Czech Airlines z Warszawy (WAW).  Z innych miast można dolecieć moimi ulubionymi liniami lotniczymi Wizzair i Raianer z przesiadkami w Londynie lub Brukseli, jednak czas podróży znacznie wtedy się wydłuża, a wyczekiwanie na drugi samolot męczące.

Pociąg

Intercity zawiera dobre połączenie z Warszawy, Krakowa i Katowic do kilku europejskich stolic i miast w tym do Pragi. Oferty są atrakcyjne cenowo, więcej szczegółów znajdziecie na stronie intercity.pl w zakładce Dla Pasażera -> Połączenia Międzynarodowe.

Podróż własny samochodem

To świetna alternatywa dla osób mieszkających w południowej części Polski, jednak nie sądzę, aby auto było użyteczne w Pradze. Pewnie wyruszając na spotkanie z “Duchem Pragi” i tak pozostawilibyśmy samochód na parkingu przy hostelu. Największe atrakcje są blisko siebie i spokojne dotrzemy do nich o własnych nogach lub komunikacją miejską. Zaoszczędzimy niepotrzebnych poszukiwań miejsc parkingowych, a i nasz portfel będzie nam wdzięczny za brak utraty czeskich koron.

Autobus

Ta forma transportu została wybrana przez nas. Naszym przewoźnikiem był PolskiBus, a bilety kupiliśmy w obie strony za 74 zł, gdybyśmy szybciej podjęli decyzję wyjazdu, moglibyśmy za te same bilety zapłacić 19 zł lub 39 zł! Niestety zdecydowaliśmy się na zakup dopiero przy trzeciej puli biletów, ale to i tak niezbyt wygórowana cena. Autobus zabierał pasażerów z Warszawy, Łodzi i Wrocławia.

Komunikacja miejska

Transport lokalny jest dość tani, będąc na dwudniowej wycieczce najlepiej opłacało się wziąć nam dwa bilety całodniowe, które kupiliśmy w zwykłym sklepie z artykułami spożywczymi niedaleko dworca autobusowego, dostępność jest szeroka.

Ceny biletów:

Podstawowy (ważny 90 minut)  – 32Kc

Krótki (ważny 30 minut)             – 24Kc

1-dniowy (24 godziny)                 – 110Kc

3-dniowy (72 godziny)                 – 310Kc

Opłata za bagaż                            – 16Kc

Nocleg

Przyznam szczerze, że rzęsowy sezon pochłonął mnie do reszty, a myśli bardziej skupiały się na wyprawie do Sycylii, nocleg do Pragi zabukowałam dwa tygodnie przed wyjazdem, więc pokoje były mocno przebrane. Udało się Nam, jednak w rozsądnej cenie znaleźć pokój dla trzech osób w Prażacka Hostel za 60 zł od osoby, oddalonego od centrum około 5km. Nie mogę Wam z czystym sumieniem polecić tego ośrodka, bo wizualny odbiór potrafił odstraszyć, a jeszcze bardziej Pani na recepcji o niezbyt miły usposobieniu dla turystów. Natomiast pokój był czysty i posiadał własną, zadbaną łazienkę, wygodne łóżka i wifi.

Mała rada. Ze względu na ogromną popularność Pragi rezerwuj pokój z dużym wyprzedzeniem.

Relacja

Autokar podjechał po nas o godzinie 19 na Dworzec Młociny w Warszawie. Z całą pewnością nocnej, autobusowej podróży nie zaliczam do najprzyjemniejszych. Chłodna noc w niewygodnym fotelu, gęsto usytuowane siedzenia dawały mało przestrzeni na nogi, brak miejsca na plecak i kurtkę, jeszcze bardziej pomniejszał otoczenie pasażera.

Po drodze zatrzymaliśmy się w Łodzi i Wrocławiu po resztę poszukiwaczy Ducha Pragi, zapełniając tym cały autokar (kolejny dowód świadczący o popularności czeskiej stolicy).

Na miejsce dotarliśmy z na szczęście z godzinnym opóźnieniem o szóstej rano, zmarznięci po podróży (serio nie rozumiem, dlaczego nie włączono chociaż odrobiny ogrzewania)  wypiliśmy gorącą czekoladę i kawę, a siły pokrzepiło pożywne śniadanie.

Po zakupie całodobowego biletu, skierowaliśmy nasze kroki w stronę metra, aby dojechać do okolicy Mostu Karola. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy jak dobrą podjęliśmy decyzję. W porannych godzinach po moście w stylu gotyckim spaceruje niewiele osób i w pełni można cieszyć się widokiem barokowych rzeźb i Wełtawy na tle praskich zabytków. To wizytówka Pragi, która jest obowiązkowym punktem zwiedzania.

Podziwianie 30 dostojnych posągów świętych, architektury i wież obronnych w czasie spaceru po najdłuższym kamiennym moście Europy zapisuje się w mojej pamięci jako ciekawe doświadczenie podróżnicze.

Po czeskim symbolu widać upływ czasu, a biegający z aparatem fotografowie wykonujący sesje ślubne dla swoich klientów trochę psuli odbiór.

Następnym celem była wspięcie się na wzgórze Petrin.

Na jego szczycie przez chwilę można było odczuć namiastkę klimatu Paryża. Wszystko to za sprawą 60 metrowej konstrukcji o zabawnej nazwie Eiflovka. Choć jest jest 5 razy niższa niż jej starsza siostra, to bez wątpienia nie można odmówić jej osobistego uroku.

Chodząc pośród kolorowych koron drzew Petrin Parku poczuła pierwszy raz w tym roku prawdziwą złotą jesień, a wiatr niósł ciepło promieni słońca. Zrobiliśmy postój na zdjęcia oraz chwilę na uzgodnienie reszty planu dnia. Przyznam Wam, że przerywany sen podczas postoi i brak wygód w czasie jego trwania trochę organizm odczuwał w trakcie zwiedzania.

Niedaleko nas usytuowany był Zamek na Hradczanach, więc postanowiliśmy ruszyć w tamtym kierunku. Gdyby w tamtym czasie, kiedy dotarliśmy na miejsce, ktoś spojrzał w nasze oczy zobaczyłby zaszyte w nich ogromne zdziwienie. Największe natężenie turystów z całego pobytu! Podchodząc bliżej zrozumieliśmy sytuacje, wybiła godzina 12 i królewska straż zmieniała wartę, co przyciągnęło tłumy. Kolejka przerażała swoją długością, ale zmniejszała się sprawnie. Po 15 minutach czekania i kontroli na wejściu przekroczyliśmy bramę. Pierwszy zachwyt zbudziła w Nas ogromna budowla pnąca się wysoko ku górze – Katedra Wita. Swoim wizerunkiem łudząco przypominała mi katedrę Eulalii w Barcelonie, rozety, łuki, styl. Praska Katedra zafundowała mi małą podróż w czasie.

Z murów zamku rozciągała się piękna, praska panorama. Dokonały punkt widokowy.

Następnie ruszyliśmy do hostelu zregenerować siły, drzemka w wygodnej pozycji, czystej pościeli była jak balsam dla zmysłów. Uwielbiam podróże w bardziej surowych warunkach, czuć trud zdobywanych terenów, ale tego dnia naprawdę marzyłam o dwu godzinnej przechadzce po krainie snów.

Wieczór upływał w spokojniejszym tempie, z racji , iż nasze brzuch były głośniejsze od naszych myśli zaczęliśmy poszukiwania knajpy z odpowiednim klimatem. Już w drodze powrotnej z Hradczan do hostelu moją uwagę przykuł gwar ludzi i  zapach wydobywający się z hospody Bar Glaubiciu, a frekwencja tego miejsca i zachwyty gości w momencie kosztowania swoich dań dawały nadzieję na spełnienie naszych oczekiwań.

Już po pierwszym łyku piwa zrozumiałam, dlaczego Czesi piją najwięcej piwa na świecie. Mimo, że piwo było ciemne, to dobrze zbilansowana chmielowa gorycz nadawała delikatnego smaku. Z pełną odpowiedzialnością mogę polecić czeski browar każdemu piwoszowi.

W niedługim czasie kelnerka podała na nasz stół ciepłe posiłki. Talerze pełne regionalnych pyszności. Gdyby ktoś pytał, co najlepiej wspominam z Pragi bez chwili namysłu orzekłabym – JEDZENIE! Nie sądziłam, że coś jest w stanie przebić moją ukochaną kuchnię włoską. Gdybym miała odrobinę talentu do gotowania do kucharze knajpy Glaubiciu i znała tajemne receptury czeskich potraw, otworzyłabym w moim mieście restaurację i jestem w stu procentach pewna, że każdego dnia miałaby mnóstwo gości.

Ziemiaczane knedliki z beconem, wędzonym mięsem w sosie i kapustą oraz pieczona wołowina w śmietanie, sosie i bułczane knedliki

Niedzielne zwiedzanie zaczęliśmy od Rynku Staromiejskiego. Kolorowa elewacja budynków, wielki plac tętniący życiem, dzień zapowiadał się wspaniały.

W szczególności chcieliśmy zobaczyć praski zegar staromiejski znajdujący się na południowej ścianie Ratusza Staromiejskiego.  Tarcza pokazuje odbiorcy położenie ciał niebieskich, dany miesiąc. Zegar zdobią figury 12 apostołów, wyobrażenie Śmierci, Turka, Marności i Chciwości. Ten średniowieczny obiekt zrobiłby z pewnością na mnie większe wrażenie, gdyby nie niebieskie płachty zawieszone na czas prac remontowych.

Moja aplikacja Pinterest zaciekawiłam mnie mało znanym turystom praskiej konstrukcji. O złotych detalach poręcz, zielonych łukach z metalu i rzeźbach w stylu secesyjnym na słupach Mostu Svatopluka Cecha nie przeczytacie w przewodnikach, czy we wpisach podróżniczych blogerów, więc czuję się w obowiązku polecić Wam jego odwiedzenie. Z drewnianej kładki dobrze można obserwować detale, a i zdjęcia wychodzą piękne.

Następnie po raz drugi w czasie pobytu odwiedziliśmy Most Karola, przy wizyty można było odnieść wrażenie, że przerodził się w istny bazar! Zapełniony dziesiątkiem straganów z pamiątkami i artystów malujących na płótnach twarze swoich klientów. Z trudem było przejść most nie ocierając się o innych turystów.

Dostrzegliśmy ludzi ustawiających się w kolejce pod kamienną postacią Jana Nepomucena. Pod posągiem świętego widnieje pies u stóp rycerza. Według legendy szczęście spłynie na każdego, kto położy dłoń na płaskorzeźbie czworonoga.

Gdy przedarliśmy się przez zatłoczony Most Karola i zeszliśmy z najbardziej turystycznych szlaków, odkryliśmy najbardziej barwny zakątek Pragi. Ściana zapełniona graffiti inspirowanym Johnnem Lenonem i fragmentami piosenek Beatlesów. Tak bardzo podoba mi się motyw zmienności tej kolorowej przestrzeni. Mur zmienia swoje oblicze, cały czas żyje, czuć pozytywną energię. Żałowałam, że nie mam ze sobą sprayu, którym mogłabym pozostawić po sobie mały ślad.

Spacerują brzegiem Wełtawy na wyspie Kampa natknęliśmy się na dziwne figury bobasów. Trójka raczkujących dzieci z czymś podobnym do kodu kresowego zamiast twarzy. Było coś w nich przerażającego, ale zarówno tajemniczego.

Kilka ich bliźniaków wdrapuje się po wieży telewizyjnej Zizkov, na której znajduje się restauracja i punkt widokowy. Ze względu na deszcz darowaliśmy sobie oglądanie z jej perspektywy panoramy Pragi, widoczność nie byłaby satysfakcjonująca.

Miasto pogrążone w szarości i kroplach deszczu nie odstraszyło turystów. Na ulicach widoczne były gromady chodzących parasolek, nas pogoda trochę spłoszyła, a brzuchy namawiały do odwiedzenia naszego ulubieńca, czyli Glaubiciu. Dla dań podawanych w tej restauracji z chęcią wróciłabym do Pragi. Przemiła obsługa, z którą bez problemu rozumie język polski, frekwencja zawsze jest tam wysoka, dlatego warto zarezerwować wcześniej stolik, szczególnie gdy chcemy gościć w porze obiadowej. Warto zajrzeć , bo to prawdziwie czeska kuchnia.

Przystawka do piwa – Wędzony ser  z cebulą i papryką

Na niedzielny obiad słynny gulasz w chlebie i knedlikami. Poezja smaków!

Spacerowaliśmy po Placu Mala Strana w poszukiwaniu pamiątek. Zaskoczyła mnie różnica cena. W pobliżu wieży Zizkov kupiliśmy słynną czekoladę studencką za jedyne 30Kc , a w bardziej popularnych okolicach zapłacimy 100Kc dokładnie za tą samą!

Oczywiście, gdzie okiem sięgnąć sklepowe półki zapełniały czarne postacie Krecika i jego kreskówkowi  przyjaciele.

Wieczorową porą, kiedy niebo przysłoniła czarna kurtyna, latarnie zaczęły oświetlać drogi turystów nadal była pokaźna ilość, a deszcz ponownie zaczął swój rytuał.

W ostatnich godzinach praskiej przygody oglądaliśmy transmisję meczu Polska-Czarnogóra kończący się zwycięstwem Biało-czerwonych. Oczywiście w żadnej knajpie z telewizorem nie emitowali rozgrywek, na szczęście mieliśmy swój sposób.

Po ostatnich minutach meczu wyszliśmy z knajpy, lecz i w drodze powrotnej nie zabrakło przygód i niepotrzebnego stresu. Utknęliśmy w windzie metra, kiedy do odjazdu autobusu zostało zaledwie niecałe pół godziny. Na szczęście szybko została udzielona Nam pomoc i szczęśliwie wróciliśmy do ukochanej Polski.

Share on Facebook31Pin on Pinterest0Share on Google+0Tweet about this on TwitterPrint this pageEmail this to someone

  • Planuje wyjazd do Pragi w przyszłym roku na wiosnę, więc Twój wpis jest dla mnie bardzo przydatny 🙂

  • Uwielbiam Twoje posty!!
    Praga wydaje się być piękna ale też uważam, że jednak trochę przereklamowana 🙂
    Aczkolwiek graffiti z puszkiem jest przekochane 😀 🙂

  • Rozebraliście Pragę na kawałki z zupełnie innej strony niż ja, ale wcale mnie to nie dziwi. Praga to świetne miejsce. Można tu powracać wiele razy i za każdym razem odkryć coś nowego.

  • Krecik <3 🙂 Nie byłam już w Pradze kilka lat, więc myślę, że chyba nadszedł czas, by nadrobić zaległości, zwłaszcza, że podróż tam kosztuje naprawdę niewiele:) Pozdrawiam serdecznie!

  • Pragę po prostu trzeba zobaczyć. Byłam, ale tylko na chwilę. Chętnie skorystam z kilku Twoich pomysłów, bo na pewno wybiorę się tam na dłużej 😊 P.S. Dobre zdjęcia!

  • Gdy następnym razem będę jechała do Pragi to dzięki Tobie zobaczę więcej ciekawych miejsc, już nie tylko te najbardziej oblegane 😉
    A jedzenie?? Aż mi ślinka znowu cieknie…

  • Byłem w Pradze jakiś czas temu na bardzo bardzo krótki okres, coś udało mi się zwiedzić Ale i tak nie duzo, miasto urocze, świetny post! Strasznie lubię takie posty w których sa podane ceny np transportu czy noclegu

  • Bardzo milo wspomian Prage 🙂 Bylismy tam z moim mezem (wtedy chlopakim) na rance 🙂 Poniewaz mieszkalismy w roznach krajach robilismy sobie wlasnie takie randki w roznych stolicach europy 🙂 ach to byly czasy 🙂

  • Super! Tyle razy planowałam pojechać do Pragi, muszę to wreszcie zrealizować!