Karola and her dreams • 12.05.2019

Uwierzyć w siebie, opuść swoją strefę komfortu i odważyć się realizować podróżnicze marzenia.

“Z każdym doświadczeniem, dzięki któremu naprawdę stajesz w obliczu strachu i stawiasz mu czoła, zyskujesz siłę, odwagę i pewność siebie. Musisz robić rzeczy, o których myślisz, że nie możesz zrobić”

Eleanor Roosevelt

Możesz latami zastanawiać się, czy zrobić pierwszy krok albo po prostu ruszyć… Wtedy dzieją się rzeczy niezwykłe.

Kiedy czujesz, że strefa komfortu to za mało

Zdarza Ci się myśleć, że twoja codzienność przypomina zautomatyzowany schemat działania skonstruowany z pracy, domu, obowiązków i braku nowych doznań?

W życiu możemy wybierać tylko bezpieczne opcje, pozostawać tylko w swojej strefie komfortu i dalej tylko marzyć, jednak istnieje wówczas ryzyko, że w naszym życiu nie zagości nawet odrobina niezwykłości i nowych, nieznanych nam dotąd wrażeń. Za każdym razem, kiedy pozwalasz, aby namnażające się wątpliwości przenikały do Twojego świata, automatycznie odsuwasz się od podjęcia ryzyka, które może się opłacić. Nie bój się porażek, bo one są nieodłącznym elementem w walce o marzenia, a ścieżka którą po nie idziemy, nie zawsze jest prosta i usłana różami.

Kiedy odważysz się na ten pierwszy krok, dzięki któremu opuścisz strefę komfortu, możesz doświadczyć czegoś nowego, co sprawi, że twoje życie przestanie być tylko szarą codziennością i obowiązkiem. Poczucie straty przestanie dreptać Ci po piętach jak cień, a myśli, że coś pięknego Cię ominęło, zostanie wyrzucona do kosza.

Decyzja, która tak wiele zmieniła w moim życiu

Nie raz do mojego życia wpraszały się momenty, kiedy wokół siebie widziałam mnóstwo odważnych osób, ale kiedy chciałam, aby przyszła moja kolej, czułam paraliż przed działaniem. Pewnego dnia noszą na swoich barkach kilogramy niepewność, doszłam do wniosku, że wizja spełniającego się marzenia jest silniejsza od nieodstępujących mnie lęków. Nie chciałam dłużej przegrywać z własnym strachem, który zakorzenił się we mnie tak głęboko i stał się przyczyną mojej zazdrości i smutku. W pierwszych dniach marca, kiedy małymi krokami wkradała się wiosna i do życia budziła się natura, we mnie obudziły się pierwsze pokłady podróżniczej odwagi i popchnęły mnie do działania.

Ponad dwa lata temu kupiłam z przyjaciółką pierwsze w życiu bilety lotnicze. Teraz to dla mnie prosta rzecz, a w tamtym czasie przyniosła tak wiele nerw i  stresu, który utrzymywał się, aż do przekroczenia bramki lotniczej i zajęcia miejsca w samolocie. Na pierwszą, samodzielną wyprawę wybrałam Mediolan, pomimo że włoska stolica mody nigdy nie znajdowała się na mojej liście marzeń, wybrałam to miasto wyłącznie ze względu na niską cenę przelotów, intuicja podpowiadała mi również, że jeśli coś pójdzie niezgodnie z planem, to smak porażki nie będzie tak gorzki, jaki towarzyszyłby przy utracie szansy na pobyt w skrawku świata ze strefy moich największych pragnień.

Nie sądziłam, że tak bardzo pokocham to miasto i że tak ogromny sentyment będę do niego żywić. Mediolan znalazł szczególne miejsce w moim sercu, rozpoczął podróżniczą serię w realizacji moich marzeń, ozdobił w sposób niezwykły moje wspomnienia i duszę.

Dokładnie pamiętam moment, kiedy stanęłam przed murami Katedry Duomo. Zachwycona ogromem, detalami i potęgą gotyckiego kościoła. Stałam ze wzrokiem utkwionym w sakralną budowlę, oswajając się z przepełniającą mnie radością z pierwszego sukcesu, wtedy Duomo di Milano stało się symbolem mojej odwagi i wiary we własne możliwości.

Pierwsza podróż udała się w stu procentach, ale nie każda z moich wypraw szła zgodnie z “naszkicowanym” przeze mnie planem. Każda porażka jednak była cenną lekcją i nauczką na przyszłość.

Marzenia zamień w swoje cele

Już nie myślę o swoich marzeniach o odkrywaniu świata jak o pięknej bajce, ale jak o celach i planach na przyszłość.

Poprzedni dwa lata były dla mnie kolekcją pięknych wspomnień, szeregiem cennych lekcji i rozwojem własnej osoby . Teraz odważnie wyznaczam nowe cele, podejmuje ryzyko i wierzę w swoje siły. Uwolniłam się od nieprzyjemnych myśli i złych przeczuć, dało mi to wielką siłę, której wcześniej nie mogłam w sobie znaleźć. Bez niepotrzebnych wątpliwości planuje kolejne podróże, myślę o swoich marzeniach jak o celach. Zdobywam i potem na nowo wykorzystuje nowe umiejętności, sprawdzam, planuje, podejmuję ryzyko, próbuję nowych rzeczy i odkrywam wymarzone krainy. Kiedyś takie życie było dla mnie nieosiągalnym ideałem. Nie bojąc się również płakać i okazywać słabości, kiedy dopadają mnie gorsze dni, bo są częścią naszego życia.

Pamiętaj, że “za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałowała tego, czego nie zrobiłaś, niż tego, co zrobiłaś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj” Mark Twain.

 

Tagi: