Karola and her travels • 21.04.2017

Włochy – uroki Lombardii

Opuściłam swoją strefę komfortu niezachwiana w postanowieniu, że wezmę udział w przygodzie  i wyruszyłam w swoją pierwszą samodzielną podróż. Wróciłam z Włoch bogatsza o nowe doświadczenia, ze zwiększonym limitem odwagi, pięknymi wspomnieniami i zdjęciami, w których to czterech krawędziach zamknęłam urokliwe zakątki Lombardii.

Mediolan jest marzeniem wielu dziewczyn określających modę mianem swojej pasji, a nawet rozpatrują w kategoriach sztuki. Penetrowanie północnych, włoskich terenów nigdy nie było moim pragnieniem podróżniczym. Natomiast zmorzona tęsknotą do widoku słońca na tle czystego nieba, bez niepotrzebnej szarości spowodowało, że ta ilość promieni słonecznych na początku marca w tych stronach zapraszała do siebie i przymuszała do opuszczenia deszczowej Polski. Atrakcyjność cen również była przekonująca. Po tym przydługim wstępie zapraszam Was do fotorelacji z pobytu <3

Już sam widok z okna samolotu zapierał dech w piersiach. Uwieczniłąm pejzaż ośnieżonych Alpy i tak w moim Iponie pojawiło się pierwsze, cudowne, pamiątkowe zdjęcie. Spójrzcie tylko jak tam pięknie <3

Włochy - uroki Lombardii

Lot trwał tylko półtorej godziny, więc pierwsze kroki po włoskiej ziemi stawiałam z Anią już parę minut po 8. Lotnisko ulokowane jest w Bergamo i tu też wynajęłyśmy pokój, ponieważ ceny były zdecydowanie niższe niż w Stolicy Mody. Po odebraniu bagażu zakupiłyśmy bilety na autobus, aby dostać się do centrum miasta i zostawić bagaż.

Włochy - bilety na autobus

Dzięki aplikacji google maps bez trudno odnalazłyśmy drogę do naszego “hotelu”, jednak budynek diametralnie różnił się od zdjęcia na booking.pl. Nazwy miejsc noclegowych były podobne i prawdopodobnie pomylili się na stronie, więc zbite z tropu, prosiłyśmy przechodniów o pomoc. Niestety Włosi niezbyt władają językami obcymi i starszy Pan, któremu prawdopodobnie bardzo zależało na doprowadzeniu nas do celu był naszym bohaterem dnia. Żadna ze stron nie miała bladego pojęcia, co mówi jedna do drugiej. Włoch wypowiadał zdania w swoim ojczystym języku, z naszych ust natomiast padały angielskie słowa i łatwo było dostrzec po wyrazie jego twarzy, że nie zrozumiał zbyt wielu. Dopiero w momencie, gdy pokazałam mu adres i nazwę hotelu na ekranie mojej komórki okazało się, że blok z wynajętym pokojem jest zaledwie kilka kroków od miejsca, w którym próbowaliśmy się porozumieć. Jednak na tym nie skończył się limit uprzejmości Włocha w średnim wieku. Zadzwonił domofonem do właścicieli i wniósł po schodach naszą walizkę! Takim miłym akcentem zaczął się nasz poranek.

Włochy - uroki Lombardii

Po zostawieniu bagażu i otrzymaniu kluczy zmierzyłyśmy w stronę dworca kolejowego, do którego nie dzieliła nas duża odległość. Wyczytałam na innym blogu, że koniecznością jest skasować bilet na dworcu, w przeciwnym wypadku podczas kontroli biletowej otrzymamy w prezencie niemiły kawałek papieru z kwotą do zapłaty.

Włochy - uroki Lombardii

I z oto takimi przygotowanymi biletami pociąg zawiózł nas w niecałą godzinę do Lecco. Błądząc kolorowymi uliczkami…

Lecco

… dostrzegłyśmy blask promieni słonecznych tańczących na wodnej tafli jeziora Como tworzące z Bergamskimi Alpami magiczną scenerię.

Włochy - uroki Lombardii jezioro Como i Bergamskie Alpy

Nie tylko uliczki są malownicze w Lecco, ale także plac nieopodal jeziora z barwną elewacją budynków i pomnikiem Mario Cermenati włoskiego polityka związanego z tą miejscowością.

Lecco

Po uwiecznieniu widoków w kadrach, jeszcze tylko przez chwilę napawałyśmy oczy przestrzenią wody i zmierzyłyśmy w stronę stacji, aby pociąg przetransportował nas do kolejnego miasteczka otulonego jeziorem Como o przepięknej nazwie Varenna.

Lecco

Miejsce jeszcze barwniejsze niż Lecco i również jego piękno nie ustępuje w niczym swojemu poprzednikowi , jednak bliższe poznanie miasteczka odłożyłyśmy na późniejszą porę, ponieważ po naszym dotarciu na główny ryneczek, właśnie dopływał do brzegu statek, który miał kurs na sąsiednie miasteczko.

Włochy - uroki Lombardii

Bez słów zrozumiałyśmy się z Anią i pobiegłyśmy do kasy po bilety na prom, a chwilę później już niosły nas wody jeziora, a my stałyśmy na deskach pokładu statku i  obserowaliśmy oddalającą się od nas Varennę.

Włochy - uroki Lombardii - Varna

Okręt przycumował u brzegów Mellagieo.  Tu najbardziej odczułam, że jestem poza sezonem dookoła panowały pustki, nieobecność turystów i cisza, jedyne co łowiłam słuchem, to dźwięk fal rozbijających się o betonowe schody z zejściem do jeziora.

Włochy - uroki Lombardii

Może się zdawać, że miasteczko składa się z samych wąskich, urokliwych uliczek…

Włochy – uroki Lombardii

Włochy - uroki Lombardii

… i widoków jeziora na tle ramion gór.

Włochy - uroki Lombardii

Wracając do Varenny słońce już otulało odległe góry, bliskość wód Como ze światłem promieni tworzyły piękny zachód słońca.

Włochy - uroki Lombardii Włochy - uroki Lombardii

Ciemność zaległa dworzec kolejowy i razem z nią zakończył się nasz pierwszy dzień we Włoszech.

Blade światło dnia przesączyło się przez szpary w żaluzjach budząc nas do nowej przygody. Włoski poniedziałek rozpoczęłyśmy już parę minut po szóstej godzinie, bo na ten dzień zaplanowałyśmy poznanie Mediolanu. Po opuszczeniu przedziału pociągu pierwsze kroki skierowałyśmy w stronę katedry. Naszym kompasem był mój Iphone z zainstalowaną aplikacją Gooogle Maps, przed wyjazdem pobrałam skrawek mapy i naniosłam na nią najważniejsze punkty do odwiedzenia, dzięki czemu nawigacja prowadziła mnie bez dostępu do internetu.

Obrałyśmy drogę, którą aby dostać się pod mury symbolu Mediolanu musiałyśmy przemierzyć korytarze najsłynniejsze w całych Włoszech galerii handlowej. Dziwi mnie, że ten właśnie zabytkowy budynek nie jest właśnie główną wizytówką symbolu stolicy mody. Kamieniczki z ulokowanymi w nich butikami, za których drzwiami znajdują się kolekcje włoskich projektantów znanych na całym świecie, wspaniałe mozaiki w podłodze i budząca zachwyt architektura wnętrza.

Włochy - uroki Lombardii

Jedną z ciekawostek o tym miejscu jest wkomponowany herb przedstawiający wizerunek byka w podłodze zachwyca swoim pięknem turystów, ale ma jeszcze jedno zadanie. Przepowiednia głosi, że kto wykona na nim trzy razy pełny obrót zapewni sobie szczęście do końca życia. Niestety my o tym nie wiedziałyśmy! Najśmieszniejsze jest, to że potknęłyśmy się o …. Mam nadzieję , że i bez tej czynności zawitamy jeszcze kiedyś na mediolańśkich ziemiach.

Włochy - uroki Lombardii

Jedyne co może zepsuć każdemu odbiór tej cudownej scenerii to natrętni mieszkańcy “wręczający” bransoletki szczęścia, którzy nie chcą na początku zapłaty, a następnie “proszą o wsparcie dla Afryki”. Nie warto podejmować z nimi rozmowy, bo miałam wrażenie, że nie rozumieją słowa nie. Po prostu zignorujcie i idźcie dalej. Dziwi mnie, że policja pozwala na takie zachowanie, pomimo że patrolują budynek i plac przy Duomo.

Włochy - uroki Lombardii

Po pozbyciu się niechcianego towarzystwa naszym oczu ukazała się naszym oczom katedra. Stałam ze wzrokiem utkwionym w budowlę, oswajając oczy z potęgą katedry.

Włochy - uroki Lombardii

Nigdy nie było mi blisko do zachwytu architekturą. Pamiętam jak będąc na Cyprze, zrezygnowaliśmy z zwiedzania Pafos, miasta będącego bogactwem zabytków z praktycznie każdej epoki istnienia, aby jeszcze raz zobaczyć Cape Greco, ale tym razem w promieniach zachodzącego słońca. Jednakże to niesamowite, że ludzie wznieśli coś tak pięknego. Niesamowity obiekt sakralny z białego marmuru, zwieńczony tysiącami detali.

Włochy - uroki Lombardii

Obchodząc Katedrę dookoła w podziwianiu rzeźb na jej ścianach, napotkałyśmy co rusz ludzi z lodami w rożkach opuszczających uliczkę schowaną pomiędzy wysokimi budynkami. Nasze kubki smakowe zmusiły nasz żeński duet do skierowania się w tym kierunku, a już chwilę później i my stałyśmy się szczęśliwymi posiadaczkami pustych kalorii.

Włochy - uroki Lombardii

Objętość lodów zmniejszałyśmy siedząc na placu katedralnym przed sercem Mediolanu, czyli naszego Duomo.

Włochy - uroki Lombardii

A po konsumpcji udałyśmy się w dalszą drogę prowadzącą do “płuc Mediolanu”. Najpierw naszym oczom ujawniły się mury postawione z czerwonej cegły i już wiedziałyśmy, że to z pewnością Zamek Sforzów.

Włochy - uroki Lombardii

Po raz kolejny moja miłość do natury wygrała i ignorując fortecę, poszłyśmy w głąb zielonych terenów.

Włochy - uroki Lombardii

Napawając się ciepłem promieniami słońca, szelestem liści, muzyką wydobywającą się ze strun czyjejś gitary i cudownie słodkim smakiem lizaków leżałyśmy na kocu pośrodku morza zieleni odnosząc wrażenie jakby czas ustał w miejscu. Jedyny dowód na to, że czas nadal płynie widać było w postaci powolnej wędrówki słońca, dlatego gdy wisiało już dosyć nisko wznowiłyśmy zwiedzanie.

Włochy - uroki Lombardii

Z krańca parku widać łuk triumfalny Arco della Pace, ciekawostką jest fakt, że jego pomysłodawcą był sam Napoleon.

Włochy - uroki Lombardii

Po opuszczeniu parku Strzałka nawigacji w mojej komórce prowadziła nas teraz w stronę Kanału Naviglio.

Kolejne barwne miejsce Włoch. Nic dziwnego, że Włosi są tak pozytywnie nastawieni do życia, gdy są otoczeni miejscami pokolorowanymi paletą pastelowych barw i słońce towarzyszy im niemal całym rokiem.

Włochy - uroki Lombardii

Te miejsce koniecznie trzeba odwiedzić w gasnącym świetle słońca. O zachodzie panuje tu iście romantyczny klimat, a tworzone zdjęcia magiczne.

Włochy - uroki Lombardii

Podczas robienia pamiątkowych kadrów, dostrzegłyśmy, że w głębinach kanału ryby sunęły przez leniwe wody i spacerowały raki.

Słońce zniknęło z widnokręgu, pęd chłodnego wiatru rozdarł odbite w wodnej tafli kanału kolorowe budynki, tworząc barwne fale. W tym momencie poczułyśmy jak na naszych rękach pojawia się gęsia skórka i że nadszedł czas opuścić Naviglio.

Ciemność spowiła Mediolan, a powietrze przybrało chłodniejszą temperaturę. W drodze powrotnej zaszłyśmy zobaczyć po raz ostatni budowlę, która ku mojemu zdziwieniu zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie jak jej rozmiary.

Duomo otulone ciemnością i podświetlane sztucznym światłem ledowym, wyglądało tak magicznie.

Włochy - uroki Lombardii

Po całym dniu intensywnego maszerowania po mediolańskich zakątkach miasta poczułyśmy przykre ssanie w żołądku, więc zaczęłyśmy szukać lokalu, w którym zjemy kolację. Przekroczyłyśmy próg restauracji Fresco&Cimmino po czym otuliło nas ciepłe powietrze, pachnące pysznym jedzeniem, a ludzie weselili się przy stołach i już wiedziałyśmy, że wybór padł na odpowiedni jadłodajnię.

Włochy - uroki Lombardii

Pijąc wino godne królewskiego stołu podanego w kieliszkach na długich nóżkach i zajadając kolejne kawałki pizzy straciłyśmy totalnie poczucie czasu i układ wskazówek mojego zegarka wyraźnie dał do zrozumienia, że powinnyśmy dawno odejść od stolika i opuścić cudowną atmosferę przy kolacji.

Włochy - uroki Lombardii

Na całe szczęście zejście do metra znajdowało się zaledwie parę kroków od lokalu. Mimo, iż połączenie było banalnie proste, to nerwy wywołane przed ucieczką ostatniego pociągu do Bergamo skłonił nas do próśb o pomoc. Przemiłe dwie młode Włoszki pokazały nam jak kupić bilety w automacie i wskazały linię, która dowiezie nas prosto na dworzec kolejowy (M3). Po małej, wieczornej dawce stresu szczęśliwie dotarłyśmy do naszej mieściny.

Ostatni dzień rozpoczęłyśmy od porannego odkrywania miasta zakwaterowania. Udając się w kierunku przeciwnym niż Stazione dotarłyśmy do Citta Alta, czyli bergamskiej starówki.

Citta Alta

Od momentu przebudzenia czułyśmy pustkę w żołądkach, dlatego najpierw wstąpiłyśmy do Nessi na śniadanie, które pokrzepiło nas na resztę dni. Wybór padł na smacznie prezentujące się pizzerki.

Citta Alta

Tak wiele czytałam o Bergamo, że jest to niedocenione miasteczko ukryte w cieniu sławy Mediolanu, ponieważ turyści lądują tanimi liniami na lotnisku Orio al Serio, by prosto z portu lotniczego udać się do stolicy mody, nie wiedząc ile stracili. Ja osobiście nie zgadzam się z ich zapewnieniami. Miasto owszem ma swój włoski klimat, jednakże mnie nie zachwyciło.

Nie miał w sobie tego magicznego pierwiastka, który sprawiłby,  że stracę głowę dla tego miasta.

Bergamo straciło swoją szansę, dlatego bez wyrzutów sumienia zrezygnowałyśmy z dalszego odkrywania jego zakamarków i wsiadłyśmy po raz kolejny w pociąg pędzącego po torach prowadzących do Lecco.

Włochy - uroki Lombardii

W oczekiwaniu na pociąg 🙂

Pizzerki zabiły jedynie pierwszy głód, bo po niewielkim odcinku czasu, ponownie zaznałyśmy uczucia głodu. Idąc brzegiem jeziora, wybrałyśmy restaurację, w której była wysoka frekwencja wierząc, że miejscowi mają dobry gust kulinarny.

Włochy – uroki Lombardii

Objętość porcji spaghetti nasyciła nasze jamy brzuszne wystarczająco, smak różowego piwa ugasił pragnienie, ale nasze łakomstwo wzięło górę nad rozsądkiem i po chwili opuściłyśmy sąsiadującą lodziarnie z kolejną dawką węglowodanów w ręku.

Włochy - uroki Lombardii

Na drugie odwiedziny Lecco przeznaczone miałyśmy więcej czasu i w zwolnionym tempie mogłyśmy zachwycać się panującą tu atmosferą. W powietrze niosło kaskady śmiechu uczniów, którzy dopiero co opuścili szkolne mury, łabędzie deptały po piaszczystej plaży do karmiących ich rodzin, łódki leniwie zmieniały położenie za pośrednictwem swoich właścicieli.

Włochy - uroki Lombardii

Korzystając z ostatnich chwil dzielących nas od godziny odjazdu pociągu, powędrowałyśmy w innym kierunku niż podczas pierwszego dnia. W pewnym momencie nasze oczy oślepił złota poświata mająca swoje źródło w nad lustrem wody.

Włochy - uroki Lombardii

Był to posąg San Nicolo

Włochy - uroki Lombardii

Przez długą chwilę patrzyłyśmy jeszcze na blask promieni słonecznych migocących na alpejskiej tafli wód Como wiedząc, że to będzie nasz ostatni widok na włoski skrawek natury. Wracałyśmy do Bergamo pogrążone w smutku, jednak utwierdzone w przekonaniu, że nasze podróżnicze plany nie skończą się w tym miejscu.

Share on Facebook45Pin on Pinterest0Share on Google+0Tweet about this on TwitterPrint this pageEmail this to someone