Karola and her travels • 21.07.2018

Z wizytą u greckiego boga – Świątynia Zeusa.

Ostatnie dni wniosły do mojego życia trochę gorzkiego smaku. Całkowity brak wolnego czasu na własne pasje, gorączka ślubnych przygotowań nadal jest mocno odczuwalna, a pracy w sezonie kosmetyczki nie brakuje. Teraz z uśmiechem i głową wolną od myśli skupionych na obowiązkach rozsiadam się w wygodnie w ulubionym fotelu z netbookiem na kolanach i u boku greckich wspomnień.

Zabieram Was na wirtualny spacer po antycznych ruinach świątyni władcy Olimpu.

Dotarłam do Świątyni Zeusa. “Pragnienie ukryte w zakamarkach duszy, które tak często odwiedzało mój umysł na chwilę przed snem, jest teraz ze mną.” – pomyślałam. Marzenie było już rzeczywistością, której mogę poczuć dotyk. Naliczyłam 16 kolumn otulonych ciepłym światłem zachodzącego słońca z oddali. Każda z nich miała prawie 2 i pół tysiąca lat. Wiem, że za czasów swojej świetności świątynię wspierało 160 kolumn, a sama budowlę uważano za najważniejszy obiekt sakralny w mieście, to mimo, iż zachował się jedynie jej skrawek, uczucia mi towarzyszące były tak piękne, że trudno oddać mi słowami ich kwintesencję.

Kończący się dzień wśród antycznych ruin otulonych ciepłem zachodzącego słońca sprawił, że w sposób niezwykły moje ciało przenikała fala pozytywnych emocji. Mój pierwszy kawałek ateńskiej historii został odkryty. Czułam ducha dawnych Aten. Kiedy mój “nowoczesny świat” zderzył się ze  starożytnością zrozumiałam, że dusza siedząca we mnie stała się piękniejsza i bogatsza o nowe doświadczenia. To cudowne rozwijać się, dzięki podróżniczej pasji i tworzyć swoistą mapę wspomnień.

Potraktowałam te antyczne chwile mojego życia jak rozdział dobrej powieści, której byłam bohaterką. Powieści opowiadającej o wizycie u władcy Olimpu. Greckie południe wniosło tyle magii do mojego serca.

Sukienka – Wassyl.pl

Buty – Aldo